Wieczorna gmatwanina
W pośpiechu zjadł późną kolację. Szybko wstał od stołu. Spojrzał w przestrzeń, układając w swoich myślach plan działania na dzisiejszy wieczór, ale najpierw... piwo. Jak na porządnego żaka przystało, dzień należy zacząć należycie. Miało to też swoje uwarunkowania zdrowotne, bo przecież jako takie piwo je posiada. Usiadł wygodnie na kanapie, smętnym okiem spojrzał przez okno. Wiatr kołysał gałęziami drzew. Migoczące latarnie oświetlały pustą ulicę. Tylko raz na jakiś czas ulicą przejechała jakaś taksówka. Długo rozmyślał, co będzie robić dzisiejszego wieczora. Wcześniej nawet wstępnie umówił się z kolegami na meczyk ale i z tego nic nie wyszło. Włączył telewizor. Szum. Włączył się kanał. Wiadomości. Dramat. Agonia. Szum. Okrzyki kibiców. Nuda. Mecz przegrany. Sum. Melodramat. Szum. Wyłączenie telewizora. Podły nastrój. Solidny łyk piwa. Otarcie ust po policzku od losu. Przegrana. Powolny łyk piwa. Zamyślenie. Przypomnienie sobie ostatnich dni. Kolejny łyk piwa. Wspomnienia ci...